PraŚląski profil ryzyka zawodowego. O nowych i starych wyzwaniach bezpieczeństwa pracy. Rozmowa z Piotrem Kalbronem, Okręgowym Inspektorem Pracy w Katowicach
Czy w praktyce kontrolnej nadal najtrudniej egzekwuje się odpowiedzialność tam, gdzie formalnie wszyscy „za coś odpowiadają”, ale realnie nikt nie czuje się odpowiedzialny za człowieka na stanowisku pracy?
To rzeczywiście jest jeden z najtrudniejszych problemów współczesnej ochrony pracy. Nie chodzi przy tym o brak przepisów, ponieważ odpowiedzialność za stan bezpieczeństwa i higieny pracy jest w polskim prawie określona bardzo wyraźnie. Problem pojawia się wtedy, gdy struktura organizacyjna pracy staje się wielopoziomowa i rozproszona. Szczególnie w branżach opartych na podwykonawstwie, pracy tymczasowej i złożonych relacjach organizacyjnych.
W klasycznym modelu odpowiedzialność jest stosunkowo prosta: pracodawca organizuje pracę, nadzoruje ją i odpowiada za bezpieczeństwo pracownika. Natomiast współczesny rynek pracy coraz częściej opiera się na schematach, w których na jednym terenie funkcjonuje jednocześnie inwestor, generalny wykonawca, kilku podwykonawców, agencja pracy tymczasowej oraz pracownicy zatrudnieni w różnych modelach organizacyjnych. Formalnie każdy posiada określony zakres obowiązków, ale w praktyce zdarzają się sytuacje, w których odpowiedzialność za realne bezpieczeństwo człowieka zaczyna się rozmywać.
Najbardziej widoczne jest to w budownictwie, logistyce, przemyśle oraz przy pracach realizowanych przez podmioty zewnętrzne. Samo podwykonawstwo nie jest oczywiście zjawiskiem negatywnym, a współczesna gospodarka nie mogłaby bez niego funkcjonować. Problem pojawia się wtedy, gdy podział obowiązków nie idzie w parze z rzeczywistym nadzorem nad warunkami pracy i skuteczną koordynacją działań różnych podmiotów.
Dlatego tak istotne znaczenie ma właściwe określenie kompetencji i odpowiedzialności na każdym poziomie organizacji pracy. W praktyce kontrolnej bardzo wyraźnie widać, że tam, gdzie obowiązki są jasno przypisane, gdzie funkcjonuje skuteczny nadzór i rzeczywista koordynacja prac, poziom bezpieczeństwa jest wyraźnie wyższy.
Obowiązujące regulacje określają zasady odpowiedzialności za naruszenie przepisów bhp. Bowiem, zgodnie z art. 283 Kodeksu pracy, osoba odpowiedzialna za stan bhp, która nie przestrzega przepisów lub zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, podlega karze grzywny. Z kolei art. 220 Kodeksu karnego przewiduje odpowiedzialność karną za narażenie pracownika na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Problem polega więc nie na braku podstaw prawnych, lecz na praktycznej skuteczności zarządzania bezpieczeństwem w coraz bardziej złożonych strukturach organizacyjnych.
Z doświadczeń Okręgowego Inspektoratu Pracy w Katowicach szczególnie niebezpieczne są sytuacje, w których odpowiedzialność formalnie istnieje, ale w rzeczywistości bezpieczeństwo pracy zaczyna być traktowane wyłącznie proceduralnie. Dotyczy to przede wszystkim środowisk, gdzie szkolenia bhp, instruktaże czy dokumentacja ryzyka zawodowego są postrzegane jako obowiązek administracyjny, a nie rzeczywiste narzędzie ochrony zdrowia i życia pracownika.
Dlatego ogromne znaczenie ma jakość kadry kierowniczej i nadzoru bezpośredniego. To właśnie kierownicy, mistrzowie, brygadziści czy osoby organizujące pracę decydują o tym, czy procedury bezpieczeństwa funkcjonują realnie, czy wyłącznie na papierze. W praktyce wiele najpoważniejszych zdarzeń nie wynika z całkowitego braku przepisów, ale z tolerowania odstępstw, pośpiechu, rutyny albo przekonania, że nic się nie stanie.
Z perspektywy inspektora pracy najtrudniejsze są właśnie te sytuacje, w których formalnie wiele osób odpowiada za bezpieczeństwo pracy, ale nikt nie traktuje go jako osobistego obowiązku wobec drugiego człowieka.
Podsumowując, należy wskazać tezę, że współczesna ochrona pracy coraz mniej polega na egzekwowaniu formalnych obowiązków, a coraz bardziej na budowaniu kultury odpowiedzialności. Bezpieczeństwo pracy działa skutecznie tylko wtedy, gdy każdy uczestnik procesu od pracodawcy po bezpośredni nadzór rzeczywiście czuje odpowiedzialność za człowieka znajdującego się na stanowisku pracy.
Dziękuję za rozmowę.
Może Cię również zainteresować: Dyrektywa platformowa i reforma PIP. Projekt ustawy w rządzie


