Rozmowa z Dianą Niewińską prelegentką III edycji konferencji „Kobiety w BHP”
Ma Pani doświadczenie zarówno w międzynarodowych korporacjach i rodzinnych przedsiębiorstwach. Jak różni się podejście do szkoleń w tych środowiskach?
Jeśli chodzi o pracowników, podejście właściwie się nie różni. Natomiast w przypadku kadry zarządzającej różnice są bardzo wyraźne. W małych, prywatnych firmach często spotykałam się z przekonaniem, że BHP to „zło konieczne”, a szkolenia są postrzegane jako strata czasu. Zdarzało się też, że oczekiwano ode mnie podpisywania dokumentów bez faktycznego przeprowadzenia szkolenia.
W dużych korporacjach podejście jest zupełnie inne – odgórnie narzucone jest przestrzeganie wszystkich norm i procedur, a szkolenia muszą się odbywać zgodnie z wytycznymi, bez miejsca na dyskusję.
Jak połączyć wymagania prawne z potrzebą atrakcyjnych i angażujących szkoleń?
Trzeba zrozumieć, że jedno nie wyklucza drugiego. Przepisy i zasady można przekazywać w sposób przystępny i zrozumiały. To, co jest wymagane, należy przedstawić, ale kluczowe jest przełożenie tego na realne sytuacje i przykłady związane z codzienną pracą uczestników szkolenia.
Jakie metody szkoleniowe najlepiej angażują uczestników?
To zależy od wielu czynników – grupy, zawodu czy wieku uczestników. Im więcej metod szkoleniowych znamy i potrafimy zastosować, tym łatwiej dopasować je do konkretnej sytuacji. Osobiście najbardziej cenię dyskusje, a także quizy i różnego rodzaju karty pracy, które aktywizują uczestników.
Czy w Pani karierze było szkolenie, które szczególnie zapadło Pani w pamięć i utwierdziło w przekonaniu, że ta praca ma sens?
Tak, było to szkolenie okresowe dla kilku pracownic sklepu spożywczego. Zaledwie kilka dni później doszło u nich do pożaru instalacji zamrażarki spowodowanego źle dobranym przedłużaczem. Panie zareagowały wzorowo. Gdy zapytano je, skąd wiedziały, jak się zachować, odpowiedziały, że były na szkoleniu u mnie i wszystko zostało im dokładnie wyjaśnione.
To był moment, który utwierdził mnie w przekonaniu, że ta praca ma realny sens.
Dziękuję za rozmowę.


