Rozmowa z dr Katarzyną Szlachtą-Kisiel prelegentką III edycji konferencji „Kobiety w BHP”
Już 20-21 maja we Wrocławiu odbędzie się konferencja „Kobiety w BHP” – wydarzenie, które gromadzi ekspertki, liderki i praktyczki bezpieczeństwa pracy z różnych branż. To przestrzeń do wymiany doświadczeń, inspiracji i rozmów o tym, jak w nowoczesny sposób budować kulturę bezpieczeństwa w organizacjach.

Fot. Katarzyna Szlachta-Kisiel
W ramach cyklu „Kobiety w BHP” zapraszamy do bliższego poznania prelegentek konferencji. W rozmowach pytamy o ich doświadczenia zawodowe, podejście do bezpieczeństwa oraz o tematy, które poruszą podczas swoich wystąpień.
Dr Katarzyna Szlachta-Kisiel – prawnik, od ponad 20 lat zawodowo związana z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. Swoje zainteresowania zawodowe, naukowe i dydaktyczne koncentruje wokół świadczeń emerytalnych, rentowych i wypadkowych z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych zarówno w zakresie materialnym, jak i proceduralnym.
Podczas konferencji wystąpi z prelekcją „Czy to wypadek przy pracy? Przyczyna zewnętrzna i nagłość zdarzenia w praktyce zespołu powypadkowego”.
Od ponad 20 lat jest Pani zawodowo związana z Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Co sprawiło, że właśnie obszar ubezpieczeń społecznych, często postrzegany jako bardzo formalny i wymagający, stał się Pani zawodową drogą?
Kończąc studia prawnicze miałam wizję pracy w administracji publicznej, z zacięciem w stronę podatków. Rynek pracy zweryfikował moje plany. Przez chwilę pracowałam w administracji samorządowej, a następnie w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Studia prawnicze nie oferują szerokiej edukacji z zakresu ubezpieczeń społecznych, więc była to dla mnie zupełnie nowa materia. I okazała się być na tyle wciągająca, że zaowocowała 20 latami pracy, doktoratem i rozwojem zawodowym. Ubezpieczenia społeczne to bardzo ciekawa dziedzina – ustawodawca tak ją skonstruował, że, co do zasady, zawiera normy bezwzględnie obowiązujące. W praktyce natomiast rodzi mnóstwo pytań i niejednokrotnie wymaga interpretacji – co daje wiele tematów do naukowych analiz.
Jak na przestrzeni lat zmieniało się podejście do kwalifikowania zdarzeń jako wypadków przy pracy?
Normy prawa dotyczące wypadków przy pracy nie przechodziły znaczących zmian. Zmienia się natomiast świadomość poszkodowanych, którzy częściej zgłaszają wypadki i wnioskują
o świadczenia z ubezpieczenia wypadkowego. Dużym wyzwaniem są dla nas aktualnie wypadki podczas pracy zdalnej. Ustawodawca nie wprowadził w tej kwestii dodatkowych unormowań, więc wszyscy (zespoły powypadkowe i ZUS) działamy na podstawie wypracowanych praktyk. Sądownictwo w randze Sądu Najwyższego też jeszcze nie jest bogate w orzeczenia, które mogłyby być wskazówką, w którym kierunku iść. Moim zdaniem podejście ZUS do kwalifikowania zdarzeń jako wypadków przy pracy nie zmieniło się znacząco. Urzędnik oceniający przedstawioną dokumentację jest ostrożny i nie wyciąga daleko idących wniosków. Trzyma się faktów i norm prawa. Musi natomiast bardzo często wnioskować o uzupełnienie dokumentacji w celu wyjaśnienia nasuwających się wątpliwości, notatki z Policji, karty triage, karty wyjazdu zespołu ratunkowego, umowy na wykonanie usługi.
Jak doświadczenie pełnomocnika procesowego ZUS przed sądami powszechnymi wpłynęło na Pani dzisiejsze spojrzenie na pracę zespołów powypadkowych?
Praca zespołów powypadkowych jest kluczowa. Są bezpośrednio na miejscu zdarzenia i mają możliwość bardzo dokładnego opisu zdarzenia. Często jednak to sąd uzupełnia materiał dotyczący zdarzenia. Dlatego tak ważne jest, aby pierwsze osoby, będące na miejscu zdarzenia, w tym w szczególności zespół powypadkowy, bardzo dokładnie opisały samo zdarzenie, jak do niego doszło, w jakim miejscu i okolicznościach ono wystąpiło. Przez 11 lat reprezentowałam ZUS w postępowaniach przed sądami powszechnymi o świadczenia z ubezpieczenia wypadkowego. Mam aktualnie zdecydowanie szerszą wiedzę co do środków dowodowych możliwych do zastosowania także na etapie postępowania administracyjnego i to czynimy – są to dowody z dokumentów. Dowód z zeznań świadków, odbierany pod odpowiedzialnością karną, jest zarezerwowany dla sądu. To co zauważyłam – niezwykle rzadko sąd powołuje biegłego sądowego do spraw BHP. Przez cały czas mojego doświadczenia z postępowaniem sądowym – może 2 razy.



