P. Gapys: BHP to nie priorytet. BHP to wartość.
Wspominał Pan, że szkolenia wzbogaca przykładami „z życia”. Czy może Pan przytoczyć jeden z takich przypadków, który zrobił duże wrażenie na uczestnikach?
Z racji tego, iż miałem szczęście pracować w kilku różnych miejscach tj. na nowo powstałej budowie, przy remontach obiektów, byłem również na kilku delegacjach zagranicznych, mam kilka takich przykładów. Ale która zostanie użyta, w dużej mierze zależy od tego z kim rozmawiam. Właśnie to wyróżnia doświadczonego trenera. Nie zrobi wrażenia na magazynierach opowieść o pracach na rusztowaniach, jak i na pracownikach biurowych zagrożenia związane z użytkowaniem wózka widłowego. Musi być to namacalny przykład dla danej grupy. Dlatego na szkoleniu dla osób kierujących pracownikami bardzo często przytaczam jeden z głośnych wypadków śmiertelnych. Staram się pokazać krok po kroku błędy popełnione przez osoby z dozoru, które doprowadziły do tego tragicznego zdarzenia oraz konsekwencje prawne. Duże znaczenie w pracy ma dla mnie poczucie odpowiedzialności. Wydaje mi się, że tego brakuje w zakładach pracy. Świetnie być kierownikiem czy liderem – niestety, wiąże się z tym ogromną odpowiedzialnością prawną.

Czy w dobie mediów społecznościowych łatwiej jest docierać z przekazem o bezpieczeństwie? Jakie reakcje wywołują Pana materiały na Instagramie czy LinkedInie?
Czy łatwiej? Zdecydowanie. W dzisiejszych czasach prawie każdy siedzi w mediach społecznościowych. Największa trudność to dotrzeć do właściwych ludzi. Uważam, że niezwykle ważna jest jakość tego co się robi oraz autentyzm. Bez tych elementów przekaz będzie tylko kolejnym wpisem, rolką czy filmem, który przejdzie bez echa. Każdy powinien znaleźć swój styl, w którym czuję się najswobodniej. Ja stawiam na wiedzę przekazywaną w sposób humorystyczny. Staram się przy tym odczarowywać te BHP, postrzegane często jako nudne, przepisowe klepanie formułek, które to pracownicy muszą znać i przestrzegać.
Myślę, że idzie mi całkiem dobrze. Reakcje na moje wpisy czy rolki są w większości pozytywne. Gdy ktoś dziękuje za moje materiały, mówi, że słucha, ogląda i komentuje, a dodatkowo dzieli się z innymi – to naprawdę daje przysłowiowego kopa do działania. Do tego gorąco zachęcam. Dzielmy się dobrym materiałami! Znam w sieci mnóstwo behapowców, którzy robią fantastyczną robotę. Warto ich czytać, oglądać i wspierać. To jest bardzo ważne.
Gdyby miał Pan wskazać jeden mit na temat BHP, który warto obalić raz na zawsze, co by to było?
W pierwszym odruchu chciałem powiedzieć, że mitem jest to, że BHP potrafi być nudne, ale niestety potrafi. Może nie samo BHP, ale osoba, która nie potrafi przekazać wiedzy w sposób interesujący, sprawia, że BHP dla pracowników jest nudne.
Zatem chciałbym obalić jeden z mitów, którego istnienie uświadomiła mi kiedyś świetna managerka. Chodzi o często wyciągane na sztandary w dużych korporacjach stwierdzenie, że BHP to priorytet. Dla nas, dla firmy, dla pracowników. To zdecydowanie mit. BHP to nie priorytet. BHP to wartość. Jest to ogromna różnica. Priorytety w zależności od okoliczności mogą się zmieniać, wartość jest natomiast stała. Po przemodelowaniu tego w głowie kompletnie zmienia się podejście do BHP i to jest świadome działanie.

Jakie ma Pan plany rozwoju – zarówno jako behapowiec, jak i twórca?
Jest to bardzo ciężkie pytanie. Po pierwsze coraz trudniej mi rozdzielić bycie twórcą i bycie behapowcem. Mam jeszcze mnóstwo pomysłów na rozwój, które jednak wymagają zaangażowania środków oraz czasu.
Chciałbym tworzyć jeszcze lepsze materiały, rozwijać podcast „Po ludzku o BHP”, trafiać do jeszcze większego grona osób.
W tym momencie nagrywam materiały w moim przydomowym studiu, ale marzy mi się prawdziwe, profesjonalne studio nagrań – z kilkoma kamerami, z profesjonalną oprawą techniczną, gdzie powstawałby program najwyższej jakości. Chciałbym również współpracować z najlepszymi specjalistami z branży BHP, organizować konferencje czy warsztaty, by promować kulturę bezpieczeństwa jeszcze szerzej.
Niedługo ruszam z realizacją dużego projektu, który mam nadzieję, przybliży mnie do realizacji moich marzeń. Bo marzenia są po to, by je realizować. Tego też nauczyło mnie nagrywanie – żeby mimo strachu nie poddawać się i tworzyć. Bo większość ludzi jest otwarta na współpracę i chętnie pomogą, jeśli widzą w tym sens. To mnie strasznie napędza do działania, więc póki starczy sił to będę to robił i mam nadzieje, że będzie się Wam podobało.
Może Cię także zainteresować: K. Skorek: Dobry inspektor to lider
