Rozmowa z Gabrielą Gajewską-Przeradą prelegentką III edycji konferencji „Kobiety w BHP”
Już 20-21 maja we Wrocławiu odbędzie się konferencja „Kobiety w BHP” – wydarzenie, które gromadzi ekspertki, liderki i praktyczki bezpieczeństwa pracy z różnych branż. To przestrzeń do wymiany doświadczeń, inspiracji i rozmów o tym, jak w nowoczesny sposób budować kulturę bezpieczeństwa w organizacjach.

Fot. Gabriela Gajewska-Przerada
W ramach cyklu „Kobiety w BHP” zapraszamy do bliższego poznania prelegentek konferencji. W rozmowach pytamy o ich doświadczenia zawodowe, podejście do bezpieczeństwa oraz o tematy, które poruszą podczas swoich wystąpień.
Gabriela Gajewska-Przerada – liderka kultury bezpieczeństwa, managerka HSE, coach i propagatorka podejścia Human & Organizational Performance w Polsce. Od ponad 20 lat wspiera organizacje w budowaniu dojrzałego i opartego na zaufaniu podejścia do bezpieczeństwa.
Podczas konferencji wystąpi z prelekcją „Zachowanie jako symptom – perspektywa Human & Organizational Performance”.
Jak zaczęła się Pani droga w obszarze BHP i co sprawiło, że jest Pani w tej branży od ponad 20 lat?
Sama jakiś czas temu zaczęłam się nad tym zastanawiać i doszłam do wniosku, że nie ma sensu tego gloryfikować. Nie było „powołania” ani wielkiej misji. To był po prostu przypadek.
Kiedy kończyłam studia, nie pytałam siebie, co naprawdę chcę robić – raczej gdzie znajdę pracę. BHP zdecydowanie nie było moim pierwszym wyborem. Studiowałam inżynierię środowiska, interesowały mnie instalacje procesowe, ich działanie, optymalizacja – jeszcze nie bezpieczeństwo procesowe.
Pamiętam jednak ogromną satysfakcję, gdy już dzień po obronie mogłam zacząć pracę w międzynarodowym środowisku. Zaczynałam w obszarze ochrony środowiska, ale po kilku miesiącach powierzono mi również BHP. Zrobiłam studia podyplomowe i tak się zaczęło. Nie była to zmiana, z której się szczególnie ucieszyłam. Jednak w tamtym momencie ważniejsze było dla mnie to, że mam pracę i możliwość rozwoju. BHP kojarzyło mi się głównie ze stertą dokumentów, kontrolą i formalnością. Nie widziałam w tym realnej wartości, wpływu ani sensu.
Jednocześnie bardzo szybko poczułam, że jeśli już mam się tym zajmować, to chcę robić to inaczej. W zgodzie ze swoimi wartościami. Tyle że wtedy jeszcze nie wiedziałam jak. Przełom przyszedł stosunkowo wcześnie, kiedy zetknęłam się z kulturą brytyjską i standardami BS. Moja pierwsza wizyta w fabryce w Wielkiej Brytanii w 2005 r. była momentem, który zapoczątkował zmianę. Zobaczyłam, że BHP może wyglądać zupełnie inaczej – być blisko ludzi, procesu i realnych decyzji, a co najważniejsze – być partnerem. I pomyślałam: to jest właśnie to BHP, które chciałabym robić w Polsce. Choć wtedy nie miałam jeszcze świadomości, jak długa i wymagająca droga jest przede mną.
Miałam też ogromne szczęście, że na tej drodze trafiłam na szefa z Wielkiej Brytanii, który stał się moim najważniejszym mentorem. Nigdy wcześniej – i nigdy później – nie spotkałam tak mądrego, spójnego i empatycznego człowieka. Uczył mnie nie tylko BHP, ale przede wszystkim sposobu myślenia, zadawania pytań i patrzenia na ludzi w pracy z szacunkiem i ciekawością.
Do dziś utrzymujemy kontakt. Za każdym razem, gdy o tym myślę, wraca do mnie ogromna wdzięczność – i wzruszenie. Bo to właśnie dzięki temu spotkaniu zrozumiałam, że bezpieczeństwo to nie tylko procedury i kontrola, lecz przede wszystkim relacja, zaufanie i odpowiedzialność za drugiego człowieka.



