Rozmowa z Martyną Dziedzic prelegentką III edycji konferencji „Kobiety w BHP”
Już 20-21 maja we Wrocławiu odbędzie się konferencja „Kobiety w BHP” – wydarzenie, które gromadzi ekspertki, liderki i praktyczki bezpieczeństwa pracy z różnych branż. To przestrzeń do wymiany doświadczeń, inspiracji i rozmów o tym, jak w nowoczesny sposób budować kulturę bezpieczeństwa w organizacjach.

Fot. Martyna Dziedzic
W ramach cyklu „Kobiety w BHP” zapraszamy do bliższego poznania prelegentek konferencji. W rozmowach pytamy o ich doświadczenia zawodowe, podejście do bezpieczeństwa oraz o tematy, które poruszą podczas swoich wystąpień.
Martyna Dziedzic – Adwokat, Wspólnik w Kancelarii Prawa Pracy – LAW IN HR. Od lat z pasją zajmuje się prawem pracy, BHP oraz tematyką związków zawodowych. Specjalizuje się w kompleksowej obsłudze pracodawców i pracowników, łącząc wiedzę prawniczą z praktycznym podejściem do biznesu.
Czy od początku kariery zawodowej wiedziała Pani, że BHP stanie się jednym z kluczowych obszarów Pani praktyki?
Zdecydowanie nie miałam bladego pojęcia o tym, że w przyszłości będę zajmowała się BHP. Co więcej, że kiedykolwiek będę publikować w tym obszarze artykuły eksperckie i współtworzyć książkę. BHP przez długi czas wydawało mi się wyłącznie techniczną dziedziną. Skupiało się głównie na maszynach, ryzyku technologicznym i normach inżynieryjnych. Nie widziałam w niej miejsca dla siebie jako prawnika z humanistycznymi umiejętnościami. Ostatecznie okazało się, że moje myślenie o bhp, było wynikiem znacznego uproszczenia. Dziś widzę BHP jako interdyscyplinę, która łączy technikę z prawem i zarządzaniem.
Co sprawiło, że właśnie ten, często postrzegany jako bardzo techniczny obszar prawa tak mocno Panią zaangażował?
Początkowo wynikało to z potrzeby sytuacji – przez wiele pracowałam w międzynarodowej kancelarii, gdzie obsługiwałam duże firmy m.in. z branży produkcyjnej. Tam, gdzie jest produkcja, niestety często zdarzają się wypadki. W takich sytuacjach pracodawca i służba BHP potrzebowali wsparcia prawnego. Ja jestem typowym prawnikiem procesualistą. Mam dużą łatwość w gromadzeniu materiału dowodowego i przesłuchiwaniu świadków. Ogólnie rzecz ujmując, potrafię wyjaśniać wszelkie okoliczności sprawy. Naturalnie zaczęłam przejmować tego typu sprawy. I tak już zostało i co więcej, ja ten bhp bardzo polubiłam. Bardzo polubiłam współpracę z bhpowcami, od których mogłam się też sporo nauczyć i w dalszym ciągu to robię.
Jakie cechy wyróżniają dobrego specjalistę BHP z perspektywy prawnika?
W mojej ocenie dobry specjalista BHP to osoba skrupulatna i drobiazgowa. Potrafi przewidywać ryzyka podejmowanych działań i jest zaangażowana. Śledzi przepisy na bieżąco i potrafi współpracować na wielu poziomach – z zarządem, kierownikami, przedstawicielami pracowników oraz prawnikiem. Przy tym nie boi się wyrazić własnego zdania.
Co z Pani doświadczenia najczęściej generuje napięcia między prawem a praktyką?
To, że przepisy nie nadążają za zmieniającą się rzeczywistością i często zamiast pomagać w rozwoju, generują problemy. Nigdy nie zapomnę tego jak jedna z obsługiwanych przeze mnie firm poniosła odpowiedzialność finansową za to, że wprost w ocenie ryzyka nie wskazała, że ,,pracownik nie może chodzić po mokrej podłodze”. Najpierw w ocenie PIP, a później sądu, ocena ryzyka nie była sporządzona należycie z uwagi na ten brak. Dla mnie osobiście to najlepszy przykład na to, jak bardzo formalizm potrafi oderwać się od zdrowego rozsądku i realnego celu przepisów – czyli faktycznej ochrony życia i zdrowia człowieka.
Na ile – w Pani ocenie – prawnicy i specjaliści BHP potrafią skutecznie porozumiewać się w kwestiach ryzyka i odpowiedzialności? Czy mówią „tym samym językiem”?
W mojej ocenie wciąż zbyt rzadko mówią tym samym językiem – choć potencjał do porozumienia jest ogromny. Prawnicy myślą przede wszystkim kategoriami odpowiedzialności, dowodów i skutków procesowych, a specjaliści BHP – kategoriami realnego ryzyka, organizacji pracy i technicznych możliwości wdrożenia rozwiązań. Największy problem zaczyna się tam, gdzie „język” formalnych wymogów (np. bardzo szczegółowych zapisów w dokumentacji) rozjeżdża się z praktyką hali produkcyjnej czy odlewni – wtedy jedna strona widzi „brak zapisu”, a druga „przecież wszyscy wiedzą, że tak się nie robi”.
Otwartość obu stron na dialog, daje możliwość wytłumaczenia sobie nawzajem priorytetów, które przecież nie muszą być sprzeczne: prawnik pomaga przełożyć praktykę BHP na język, który „obroni się” przed PIP i sądem, a BHP-owiec pilnuje, żeby formalne wymagania dało się rzeczywiście zrealizować na stanowiskach pracy.
Dla mnie prawdziwe „mówienie jednym językiem” zaczyna się dopiero wtedy, gdy obie strony wspólnie patrzą na ryzyko: prawnik widzi w nim nie tylko potencjalną sprawę w sądzie, a BHP-owiec – nie tylko protokół z pomiarów, ale też konsekwencje dla ludzi i biznesu.
Współpraca na linii prawnik – behapowiec, w jakich obszarach warto współpracować z prawnikiem?
Osobiście na co dzień w wielu obszarach mam przyjemność współpracować z bhpowcami. Regularnie wspieram w kwestiach dot. ceny ryzyka i dokumentacji BHP, wypadków przy pracy i innych incydentów, doradzam w kwestiach chorób zawodowych, pracy w warunkach szczególnych, pomagam przy tworzeniu regulaminów i różnych procedur, wspieram w trakcie kontroli PIP, prowadzę liczne szkolenia, w tym m.in. szkolenia dotyczące współpracy na linii pracodawca – służba bhp, czy też dotyczące odpowiedzialności pracowników służby bhp za stan bhp w miejscu pracy. Uważam, że wspomniane przeze mnie obszary wymagają wsparcia prawnego i minimalizują ryzyko zarówno dla firmy jak i dla specjalisty bhp. Oczywiście ta współpraca przynosi najlepsze efekty, gdy prawnik jest „włączony” już na etapie planowania zmian (technologicznych, organizacyjnych), a nie dopiero po wypadku czy kontroli – wtedy behapowiec i prawnik naprawdę działają jak jeden zespół, a nie jak „straż pożarna” po fakcie.
Dziękuję za rozmowę.


